11
Hala Mirowska 06/01/2026. Warszawa Miałem nietypowy problem z nietypowym zegarkiem Nietypowym bo z lat 80 XX wieku Ośmiokątna koperta ręcznie nakręcany lubiący mi narzucać swój czas i czasami również datę ( ale to nie jego wina tylko moja bo nie zawsze pamietam żeby go nakręcić rano i wieczorem) Nie będę pisał jaka marka bo obecnie nie jest popularna z racji... Nie kończę na ten temat Wracam do głównego tematu. Zegarek zamiast trafić pod opiekę zegarmistrza trafił do mojego starego milczącego przyjaciela jubilera z hali Mirowskiej który ma swoją pracownię na pierwszym pietrze Przywitałem się z nim on skinął głową i się usmiechnął Rozpocząłem swój monolog. Dużo słów padło z moich ust natomiast z jego ust tylko słowa niewypowiedziane gesty, mimika. Obejrzał zegarek. Zapisał na kartce: Wtorek i... cenę promocyjną dla przyjaciela 10 zł Usłyszałem: Będzie dobrze nic mu nie będzie Wiem - odparłem Pożegnałem się i wyszedłem. Dziwna przyjaźń? Tak może trochę. Ale tak było odkąd pamietam. Kawa przy stoliku parę słów milczenie Spacer wdechy i wydechy siedzenie na ławce parę słów milczenie Nigdy mi to nie przeszkadzało ten jego minimalizm w gestach i słowach. Nigdy nie słyszałem żeby narzekał lubi to co robi i lubi to swoje ciasne pomieszczenie krzesło i stolik za zasłoną na którym ma cały zawodowy świat.
